Blog główny

niedziela, 10 czerwca 2018

Trening z trenerem osobistym

Proszę Państwa! Trenerów - blogerów namnożyło się ostatnimi czasy bez liku. Ale czy jest drugi taki jak trener KRYSTYNA*?

Kilka minut mruczanka i nawet nieopanowana i dzika Weronika z Lasu herbu Zerwikaptur - zapada w błogi sen:


Przy okazji objaśniam: trener Krystyna minione lata spędziła jako etatowy kiler Boskiej Woli, pozbawiając życia (albo przynajmniej istotnych części ciała - np. ogonów...) niezliczone liczby drobnych żyjątek, zaczynając od małych ssaków, przez ptaszki, a kończąc na jaszczurkach. O - np. takich (z cyklu "nasze smoki z Boskiej Woli"...): 


Od nieco ponad roku zrobił się z niej kanapowiec (choć, odkąd zabrakło psa Wigora - znowu spędza sporo czasu na zewnątrz...). A odkąd urodziła się nam Weronika - przylgnęła do niej w sposób, którego nigdy bym się po kocie nie spodziewał..!

Dzisiaj rano poszliśmy z Weroniczka nakarmić młode ogierki. Weronika koniecznie chce na ziemię i na ziemię. I jasne jest, że jak tylko dotknie ziemi nóżkami - pobiegnie prosto pod kopyta koni. Taki ma zwyczaj. A ja muszę pójść i przeprowadzić dwa ogierki przez przejście. Jak to zrobić z wyrywającym się dzieckiem na ręku..?

Na szczęście - była z nami Krystyna. Mówię do kota: zajmij się Córą przez chwilę... - i stawiam dziecko na ziemi obok kocicy. Kot najpierw się do niej łasi, potem przewraca się na grzbiet, mruczy, przebiera łapkami - jednym słowem: zajmują sobą Młodą Panią, póki ja nie zrobię co trzeba i nie wrócę w czas, by przechwycić Weronikę ponownie na ręce..!
------------------------------------------
*Imię "Krystyna" nie zostało kotce przez nas nadane. Trafiła do Boskiej Woli - jako znajda - podrzutek z Warszawy - już obdarzona tym imieniem. W sumie, pamiętając o rozlicznych memach i opowieściach o "typowej Krystynie" i "typowym Januszu" - trochę to dla niej krzywdzące...

1 komentarz:

  1. Koty mądre są a w dzieciakach się lubują. Pierworodną opiekowała się cała menażeria. kot usypiał i pilnował, pies wszczynał alarm jak cokolwiek nie tak było. Nowofundlandka nauczyła ją pływać. Młodszym psy służyły za stołku, leżanki, gryzaki. Kotki w rui robiły za samochody. Młąda z upodobaniem nimi warczała. A przez lata pełniły rolę przytulanek, powierników. Zdrówka dla Krystyny.

    OdpowiedzUsuń