Blog główny

niedziela, 26 lutego 2017

Zapusty 2017, czyli Drzyj Mordę..!

Hej! Zapustnicy, Zapustnice oraz liczne Zapuściątka zebrały się wczoraj w klubie "Karuzela" na studenckim Osiedlu Przyjaźń. Hej! Zaśpiewały:




Zgodnie z hasłem, zaimprowizowanym przez Pomysłodawcę, Organizatora i Wodzireja - Piotra Frankowskiego: "Drzyj Mordę..!" Piotr - gdyby ktoś z Państwa go nie znał - na zdjęciu powyżej, podając akompaniament i przewodząc pieniom.

Jakim pieniom..? Polskim (no, czasem z lekka ukraińskim...), ludowym, tradycyjnym, biesiadnym.

Poza tym: głośnym, chóralnym, z całych sił i z całej duszy..!

Oczywiście, żeby sił nie zabrakło, Zapustnicy i Zapustnice w przerwach między śpiewami posilały się jadłem i napitkiem:



Za czym nastąpiło clou programu, czyli - nauka tańca:








Chodziło o taniec do "Czerwonego Jabłuszka"


Udało się nam go opanować, jak sądzimy - wcale nieźle.

Z klapokiem:


nie poszło tak łatwo - generalnie, o ile większości udało się opanować choreografię w parach, o tyle wykonania całości jużeśmy się nie podjęli:









No cóż - następnym razem..!

Głęboko wierzymy, że będzie następny raz. Bardzo się nam podobało. Jedyne, co nie do końca dopisało, to publiczność. Ale tak bywa na imprezach organizowanych po raz pierwszy. W dodatku - w... trzy tygodnie..!

Najmłodsze Zapuściątko, bawiło się wyśmienicie w brzuchu swojej Mamy - i tak się wybawiło, że aż dało jej się wyspać do - ho, ho! - do pół do siódmej rano..! Zapuściątka nieco większe tańcowały dzielnie mimo, że nie wszystkie były w stanie robić to już samodzielnie:



Piotr chce podobne imprezy (oczywiście z motywem przewodnim stosownym do kalendarza) organizować cztery razy do roku. Zapusty są drugą z takich "kalendarzowych" imprez - po, tradycyjnych już, listopadowych Smętach (gdzie śpiewa się patriotycznie i żołniersko, ale nie tańczy). Jesteśmy ciekawi kolejnej imprezy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz