Blog główny

niedziela, 23 kwietnia 2017

Kolacja drwala


czyli tatar + piwo.  Dla Najlepszej z Żon jak najbardziej - również. Ale było po czym!

Przesieka do (planowanej) stajni w jedno popołudnie - przebita:


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wielkanocne wino z owoców pigwowca

Na samym początku Najlepsza z Żon chciała owoce pigwowców, które obrodziły nam zeszłego roku bardzo obficie zaprawić z cukrem. Ale wszystkie - jak jeden! - słoiczki zaczęły pod pokrywkami muszować. Wrzuciliśmy więc to wszystko do kamionu w tej intencji, żeby zrobić pigwowy ocet.

Ale zamiast octu wyszło szlachetne barwą i godnym szczepu Chardonnay, klasycznie wytrawnym smakiem złoto - zielonkawe wino, prawdziwa ozdoba wielkanocnego stołu...


Lekko muszujące. Widać po bąbelkach w szyjce butelki - jak by się kto pytał. Dawno nie byłem tak szczęśliwy z powodu wina! Po prostu - wiosna na podniebieniu..!

Jak stwierdził ojciec Najlepszej z Żon: i tej działalności się trzymaj, córeczko..!

Ponieważ to kolejny raz, jak zamiast octu wyszło wino - śmiejemy się, że jeszcze deczko, a strach będzie Magdę posłać zatankować samochód. Silnik się zatrze. Skoro wszystko, czego się dotknie, zmienia się w wino..?

niedziela, 19 marca 2017

Agresywna kawa

"Zwykła" kawa, tyle że z kawiarki + kawa arabska z tygielka + (na dalszym planie) odrobinka "kawy" z żołędzi


+ miód gryczany

=


najbardziej agresywna kawa w znanej części Galaktyki..!

Po czymś takim nic tylko iść wstawiać "chamskie" komentarze na fejsie - a zwierzęta domowe drżą za szybą:


lub kulą się w poduszce...



niedziela, 26 lutego 2017

Zapusty 2017, czyli Drzyj Mordę..!

Hej! Zapustnicy, Zapustnice oraz liczne Zapuściątka zebrały się wczoraj w klubie "Karuzela" na studenckim Osiedlu Przyjaźń. Hej! Zaśpiewały:




Zgodnie z hasłem, zaimprowizowanym przez Pomysłodawcę, Organizatora i Wodzireja - Piotra Frankowskiego: "Drzyj Mordę..!" Piotr - gdyby ktoś z Państwa go nie znał - na zdjęciu powyżej, podając akompaniament i przewodząc pieniom.

Jakim pieniom..? Polskim (no, czasem z lekka ukraińskim...), ludowym, tradycyjnym, biesiadnym.

Poza tym: głośnym, chóralnym, z całych sił i z całej duszy..!

Oczywiście, żeby sił nie zabrakło, Zapustnicy i Zapustnice w przerwach między śpiewami posilały się jadłem i napitkiem:



Za czym nastąpiło clou programu, czyli - nauka tańca:








Chodziło o taniec do "Czerwonego Jabłuszka"


Udało się nam go opanować, jak sądzimy - wcale nieźle.

Z klapokiem:


nie poszło tak łatwo - generalnie, o ile większości udało się opanować choreografię w parach, o tyle wykonania całości jużeśmy się nie podjęli:









No cóż - następnym razem..!

Głęboko wierzymy, że będzie następny raz. Bardzo się nam podobało. Jedyne, co nie do końca dopisało, to publiczność. Ale tak bywa na imprezach organizowanych po raz pierwszy. W dodatku - w... trzy tygodnie..!

Najmłodsze Zapuściątko, bawiło się wyśmienicie w brzuchu swojej Mamy - i tak się wybawiło, że aż dało jej się wyspać do - ho, ho! - do pół do siódmej rano..! Zapuściątka nieco większe tańcowały dzielnie mimo, że nie wszystkie były w stanie robić to już samodzielnie:



Piotr chce podobne imprezy (oczywiście z motywem przewodnim stosownym do kalendarza) organizować cztery razy do roku. Zapusty są drugą z takich "kalendarzowych" imprez - po, tradycyjnych już, listopadowych Smętach (gdzie śpiewa się patriotycznie i żołniersko, ale nie tańczy). Jesteśmy ciekawi kolejnej imprezy...

niedziela, 22 stycznia 2017

Domowe lody malinowe z polewą czekoladową

Składniki:
- słuszna szklanka dobrze zmrożonych malin (z własnego ogródka najlepiej!), których ABSOLUTNIE nie należy rozmrażać;
- dwie słuszne łychy gęstej śmietany (absolutnie nie musi być słodka, ale "bałkańska" się też nie nada...);
- słuszna łycha miodu.

Wrzucamy wszystko do blendera, blendujemy - et voila!


 Polewę wykonała Najlepsza z Żon.

- 50 g margaryny;
- pół szklanki cukru;
- dwie słuszne łychy kakao;
- dwie słuszne łychy wody;
mieszać na wolnym ogniu aż zgęstnieje.

Co to ma wspólnego z bimbrownictwem? Nic. A co, musi mieć..?