Blog główny

niedziela, 7 czerwca 2015

Kwaśno i wytrawnie, czyli nie ma tego złego...

Nastaw na jabłkach stał zbyt długo (od... września zeszłego roku..? czy od października..?) i jabłka były za słabo rozdrobnione - wyszedł ocet. Przyda się, jak nie w kuchni, to do czyszczenia. Dwukrotnie destylowany i dodatkowo filtrowany przez gazę (bo już destylując się, wyczyścił też aparaturę, przez co z farfoclami leciał):


A to czerwone obok? To czerwone obok to efekt ograniczeń stosowalności rurki do odciągania wina, którą tak się zachwycałem w poprzednim odcinku. Tej butelki wina z jeżyn (szóstej dokładnie...) już mi się napełnić nie udało, bo się rurka jeżynami zatkała. Co chyba nawet widać, bo jakiś paproch pływa (ale nie przesadzajmy, przecież to tylko wino owocowe, ma prawo..!). Trzeba jednak tradycyjnie, przez lejek wyłożony gazą.

Czyli - trudno i darmo: ktoś mi musi w rozlaniu tego wina pomóc..! Anybody here..?

Wino jest, uwaga uwaga - wytrwane. No - półwytrawne. Czyli jednak nie wszędzie dosypałem za dużo cukru. A i długie stanie (od sierpnia..? od września zeszłego roku..?) bynajmniej mu nie zaszkodziło...

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

Jak się trochę pozbieram - biorę się za przygotowywanie wina z kwiatów czarnego bzu. Pierwszy raz będę to robił całkiem sam. Czy dam radę..? Przekonamy się za jakieś pół roku. Może trochę dłużej.

2 komentarze:

  1. Czy używasz konkretnego przepisu na te z bzu? Ja wstawiłam właśnie, zastanawia mnie czy tak jak Ty..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę improwizował. Prawdopodobnie jutro popołudniu (o ile znowu nie zapomną kupić cytryny lub kwasku cytrynowego...).

      Usuń