Blog główny

poniedziałek, 7 lipca 2014

BHP w bimbrownictwie: upały a przechowywanie alkoholi

Trudno tak do końca powiedzieć, co zawiniło. Temperatura, która na strychu spokojnie może i 60 stopni Celsjusza przekraczać w takie dni jak wczoraj - czy jakieś wady szkła? Nikt w każdym razie tego 5-litrowego baniaczka nie tłukł, ani nim nie rzucał. Rozpadł się na drobne kawałeczki, włącznie z tym, że i denko, które było najbardziej masywnym elementem - też było w kilku częściach! Właśnie tak, jakby go coś od środka rozsadziło.
 
Skłonny jestem mniemać, że to jednak temperatura. Zbyt wiele alkoholu naraz przeszło w stan lotny - i szkło puściło...
 
Przy tym wcale to nie był żaden alkohol wysokoprocentowy! Mógł mieć góra 20%. Tyle, co mocne wino. A może nawet i to nie.
 
Dlaczego zatem nie popękały najpierw flaszki ze spirytusem..? Może to kwestia objętości? To był z pewnością największy, szczelnie, "pod korek" wypełniony pojemnik, jaki w tym momencie znajdował się na strychu.
 
Tak, czy inaczej - potwierdza się, co wszyscy i tak wiedzą, że alkohole lepiej przechowywać w niskich temperaturach, niż w wysokich.
 
Powinienem sobie chyba wykopać ziemiankę:
 
 
Co, prawdę powiedziawszy, już od jakiegoś czasu planowałem. A że właśnie sprawdziłem, iż przysługuje mi w tym roku jeszcze 24 dni urlopu...

3 komentarze:

  1. Popieram. Bez ziemianki się nie rozwiniecie, także ogródkowo. Przechowalnia to podstawa wszelkiego szczęścia na wsi. Życzę powodzenia w tej ważnej sprawie! ;-) ES

    OdpowiedzUsuń
  2. artur xxxxxx7 lipca 2014 14:23

    może coś zaczęło fermentować po podgrzaniu w tym baniaku?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wolno napełniać naczyń "pod korek", sam się o tym kiedyś boleśnie przekonałem. Po podgrzaniu, nawet z temperatury "piwnicznej" do pokojowej, powietrze pod korkiem się spręży i najwyżej powstanie ciśnienie, natomiast ciecz nie ma jak się sprężyć. Rozsadzi...

    OdpowiedzUsuń