Blog główny

niedziela, 25 maja 2014

Późnojesienne wino z jabłek i dzikiej róży

Było to pierwsze wino, które  nastawiłem w nowym baniaku, prezencie od Tomasza (nowego właściciela naszych ubiegłorocznych ogierków). Ponieważ nie udało mi się dobrać stosownego rozmiaru korka do jego szyjki, miałem poważne obawy, czy cokolwiek z tego w ogóle wyjdzie.

Około dwóch miesięcy temu pozbyłem się tych obaw: rozlaliśmy wtedy wino do mniejszych, 5-litrowych baniaków, na wtórną fermentację i odfiltrowanie osadu. W efekcie wyszło coś takiego:


Klarowne, jasne, o zdecydowanym, jabłkowym zapachu i mocno wytrawnym smaku, podszytym lekką goryczką dzikiej róży. Bardzo mocne. Nie schłodzone uderza do głowy momentalnie (wypróbowałem już wczoraj, o czym zaraz na blogu głównym opowiem...). Schłodzone daje się sączyć, ale sprowadza do parteru podstępnie i bezwzględnie.

Jestem z tego wina bardzo dumny. Zeszły rok był marny pod tym względem. To pierwsze od bardzo długiego czasu, które się nam naprawdę udało...